Kino Helios / "Idealny facet dla mojej dziewczyny" Po wielkim sukcesie komedii „Testosteron” i „Lejdis” panowie Tomasz Konecki i Andrzej Saramowicz postanowili znowu połączyć siły i zaserwować widzom kolejną dawkę humoru, tym razem pod postacią filmu „ Idealny facet dla mojej dziewczyny”. Czy aby na pewno był to idealny pomysł?
Od dawna wiadomo, że dobra passa w branży filmowej trwa krótko i bazowanie na wcześniejszych sukcesach może być zgubne. Potwierdziło się to w przypadku tandemu Konecki & Saramowicz, który swoją najnowszą produkcję reklamuje poprzednimi dwoma hitami. Ciągle pojawiająca się informacja, że najnowsza komedia polska stworzona została przez ludzi od „Testosteronu” i „Lejdis” dała widzom nadzieję na dobrą rozrywkę. I niestety, nie sprostała oczekiwaniom większości z nich.
Pełen wyobraźni kompozytor muzyki sakralnej Kostek (Marcin Dorociński) spotyka na swojej drodze Lunę (Magdalena Boczarska) - przebojową instruktorkę walki krav-maga, która pasjonuje się feminizmem i mieszka z czołową polską przedstawicielką tej ideologii - Klarą Rojek (Izabela Kuna). Chociaż różni ich niemal wszystko, łączy jedno - głęboka miłość. Zakochani będą musieli przeciwstawić się licznym przeszkodom, stojącym na drodze do szczęścia. A nie będzie to wcale łatwe. Luna, wbrew swojej woli, będzie musiała zagrać w filmie erotycznym, który ma rozwiązać problemy finansowe Klary, a Kostek próbuje uwolnić się od opinii wuja, który jest ważnym duchownym, i konserwatywnej ciotki, cały czas nadzorującej jego wybory. Nieoczekiwanie los daje zakochanym szansę, zsyłając im zaskakujące zbiegi okoliczności i sytuacje. Ale czy realizatorzy filmu potrafili to wykorzystać?
Dla dużej części widzów, która obejrzała film, odpowiedź jest prosta: nie. Ciekawy z początku pomysł dużo stracił przez wykonanie, pomieszanie religii z erotyką (w dość kiepskim wykonaniu) i częste „niesmaczne” żarty. Ale z drugiej strony, jest też grupa, której film bardzo przypadł do gustu. Kontrowersyjna tematyka i odważne dialogi to według nich przepis na dobrą komedię, która odzwierciedla zwariowaną teraźniejszość.
Tak naprawdę film nie zaskakuje niczym nowatorskim, raczej powiela wcześniej wypracowany schemat humoru i tematykę np. „Radia Maryja”. Przy „Testosteronie” czy „Lejdis” wypada blado, sprawia momentami wrażenie „naciąganego”, gdzie niektóre sceny denerwują sztucznością, a inne ciągną się w nieskończoność. Wątków jest zdecydowanie za dużo, rozpraszają one często widza i nic nie wnoszą do fabuły. Te niedociągnięcia dowodzą, że po raz kolejny scenariusz był dobry, jednak przy przenoszeniu go na duży ekran realizatorzy zawiedli.
Nie zawiodła natomiast stała ekipa aktorska: Iza Kuna, Tomasz Karolak czy Tomasz Kot. Po raz kolejny udowodnili, że są świetnymi aktorami i potrafią manipulować emocjami widzów. To oni tworzyli tutaj zabawne sytuacje, i chociaż grali role drugoplanowe, zdominowali ekran i przysłonili głównych bohaterów.
„Idealny facet dla mojej dziewczyny” to film z pewnością kontrowersyjny i skrajnie odbierany przez widzów. Jednak obiektywnie patrząc, nie dorównuje on swoim poprzednikom i plasuje się poniżej standardów humorystycznych, do jakich przyzwyczaili nas Tomasz Konecki i Andrzej Saramowicz. Pozostaje jedynie liczyć, że panowie odzyskają formę i następną ich produkcję usatysfakcjonowani widzowie okrzykną kolejnym „Testosteronem”.
Najbliższe seanse: 13-19 lutego, godz. 12.00, 14.30, 17.00, 19.30, 21.45 20-26 lutego, godz. 18.00, 20.30
Tekst: Karolina Oleksa Fot. http://www.stopklatka.pl/film/plakat.asp?xi=33455&zdjecie=09885ed5707d96a
19-02-2009
/ zapowiedzi na ten miesiąc
|