Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. Zrozumiałem.
Gorzów Przystań

Lubuskie warte zachodu
 
 
 
 
Logowanie
 
 
 

nie jesteś zarejestrowany?
wpisz proponowany login i hasło, a przejdziesz do dalszej części formularza..
Zapowiedzi

Premiery w 60 Krzesłach

W okresie 28 marca - 3 kwietnia Kino 60 Krzeseł pokaże dwie kolejne nowości autorstwa dwóch jednych z najbardziej uznanych reżyserów naszych czasów: Ridley Scotta ("Dobry rok") i Tima Burtona ("Sweeney Todd: Demoniczny golibroda z Fleet Street").

"Dobry rok"
W 2006 roku, jeszcze przed premierą głośnego i powszechnie uznanego obrazu "American Gangster", Ridley Scott zrealizował zaskakująco nieefektowny jak na siebie film, opowiadający historię londyńskiego bankiera - Maxa Skinnera (Russel Crowe), który dziedziczy po wujku wielopokoleniowy dom z winnicą. Akcja filmu przenosi się więc do magicznej Prowansji, w której główny bohater stopniowo będzie odnajdował wszystko to, co utracił z biegiem lat w wielkim mieście, a co do pełni szczęścia zdaje się być niezbędnym. "Dobry rok" zapewne nie zajmie wyróżniającego się miejsca w jakże obfitej filmografii pana Scotta, przyznać trzeba jednak, że to dość niespecyficzna produkcja jak na tego twórcę. W większości wyciszona, namalowana pięknem francuskiej Prowansji, wspaniale uchwyconej przez kamerę Philippea Le Sourda, z wysypem jakże różnorodnych postaci. Przy ogromie przyjemności, z jaką ogląda się film, nie sposób nie dojść jednak do wniosku, że wszystko to juz gdzieś było, że padły podobne kwestie, że mieliśmy do czynienia 
z masą obrazów, które w podobny sposób dotykały sfer ludzkiego życia, ukazując człowieka zatraconego w przepychu nowoczesności, który zapomniał o magii przeszłości, 
a przy tym w późniejszej konfrontacji z nią - zakochał się na nowo, odkrywając jeszcze więcej jej podpowierzchniowych wartości. Za nieco tendencyjny i jednocześnie zbędny uznałbym wątek miłosny głównego bohatera ze stanowczą kelnerką z pobliskiego miasteczka (w tej roli Marion Cotillard), ale jak już wspomniałem - wszystko ogląda się wspaniale.

"Sweeney Todd: Demoniczny golibroda z Fleet Street"
Takiego filmu od Tima Burtona trudno było się spodziewać. W wyobraźni zarysował mi się klasyczny obraz tego twórcy, jakie więc spore było moje zdziwienie, gdy obok doskonałej, ale spodziewanej gotyckiej formy, dostałem wyśpiewany i nie do końca poukładany spektakl. Cenię w tym filmie reżyserię, cenię niezmiernie wirtuozerię autora zdjęć, scenografa, całą resztę osób odpowiadającą za stronę techniczną, cenię w końcu aktorów, cenię sam klimat opowieści. No i w końcu - niebanalny, wręcz krwisto-czarny humor, zwłaszcza w drugiej połowie tego obrazu. Pomimo tego, czuję jednak rozczarowanie. Konwencja musicalowa, która zdominowała tutaj cały film - staje się momentami wręcz nie do zniesienia. Nie dość, że jej tu za dużo, interpretacje są jakby wymuszone, a na dodatek nie da się ukryć braków w repertuarze wokalnym śpiewających aktorów. Podając wszystko z umiarem, autorzy mogli zgotować nam filmową ciekawostkę, wyszła jednak eksperymentalna eksplozja, co akurat w tym wypadku nie wpłynęło na korzyść filmu. Do tego niestety kulejący scenariusz. Rozwiązania fabularne często idą 
w kierunku łatwizny, brak tu emocji, odpowiednich reakcji bohaterów na wszechobecny dramat. Nie wiem, czy nie powinno się traktować "Sweeneya Todda" w kategoriach baśniowych, w końcu jest to na pewien sposób magiczna wyprawa do świata pełnego niedorzeczności i fantazji; co prawda krwawego, ale przecież tak przyciągającego 
i odrealnionego... Jednak pozostałe filmy Burtona nie mając taryfy ulgowej - często ocierały się wręcz o miano arcydzieł, nie widzę więc powodu aby tym razem cokolwiek ułatwiać. Nie jest źle, ale eksperyment niestety nie wyszedł. Nie zdziwi mnie jednak różny odbiór tego obrazu; Tim Burton w takiej formie może spodobać się wielu widzom, o czym świadczy chociażby wysyp wyróżnień i recenzenckich pochwał za oceanem. Dlatego też warto ten film obejrzeć. 

Więcej szczegółów dotyczących seansów można odnaleźć na www.mosart.pl.

                                                           
                                                                           (tekst: Marcin Kluczykowski)




1-04-2008
/ zapowiedzi na ten miesiąc
 
Komentarze

Marcin, 7-04-2008 22:50
A to, że można się z tym nie zgodzić, nie oznacza, że nie można swoich zdań wytłumaczyć ; )..

sory goń się, 3-04-2008 11:16
to, że ma określoną konwencję, to oczywista oczywistość. Wyobraź sobie, że wiele filmów z początku można uznać za "nieudanych" co nie oznacza, że możn..

- Marcin, 2-04-2008 19:49
Każdy film posiada określoną konwencję, więc zawsze na niej polega. Nie oznacza to jednak, że każdy film musi być udanym...

sweeney todd zgoli prima aprillis goń się, 1-04-2008 16:55
nie czepiał bym się konwencji, w końcu na tym polegał ten film. fabuła zrozumiała, zdecydowanie jednak czuło się z początku, że jest inaczej niż zawsz..


zaloguj się aby móc komentować ten artykuł..

Kalendarz imprez
Sfinansowano w ramach Kontraktu dla województwa lubuskiego na rok 2004

Copyright © 2004-2019. Designed by studioPLANET.pl. Hosting magar.pl