Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. Zrozumiałem.
Gorzów Przystań

Lubuskie warte zachodu
 
 
 
 
Logowanie
 
 
 

nie jesteś zarejestrowany?
wpisz proponowany login i hasło, a przejdziesz do dalszej części formularza..
Wywiady

Polisz Justin (Projekt 751) - Każdy może obchodzić swoje 751-lecie

Koncertem w Jazz Clubie "Pod Filarami" "Projekt 751" rozpoczął kolejny rok obchodów. Nie spodziewali się, że jako pierwsi wpadną na taki pomysł. 
A wszystko to z szacunku do jubileuszu 750-lecia Gorzowa. O emocjach, polityce, kiczu i Rubiku, z Polisz Justinem - wokalistą "Projektu" - rozmawiał Robert Sławiński.

Skąd pomysł na taki projekt?
Pomysł powstał wiosną 2007 roku, jak czekaliśmy na płytę "Moje Miasto". Stworzony został dzięki współpracy z kolegą z Gorzowa, na balkonie, w majowy dzień, 
i postanowiliśmy nagrać jedną piosenkę na 751-lecie Gorzowa, bo akurat mieliśmy taki pomysł. Nagranie trochę się przedłużyło, no i po paru miesiącach, kiedy było apogeum obchodów 750-lecia, spotkaliśmy się z Adamsem u mnie w domu i tak po prostu z potrzeby serca nagraliśmy sobie cztery piosenki. Nawet nie wiedzieliśmy, że je nagramy, ale jednak ten jubileusz i fakt, że miasto się zmienia, sprawiło, że daliśmy upust swoim emocjom. Wiedzieliśmy, że nadchodzi nowa epoka Gorzowa.

Czyli "Projekt 751" powstał dlatego, że nie byliście do końca zadowoleni 
z obchodów 750-lecia?
Nie, nie. W żadnym wypadku. Tu nie chodzi o niezadowolenie. Jesteśmy bardzo zadowoleni z obchodów. "Projekt 751" jest jakby pewną formą dziękczynną za obchody 750-lecia, które były bardzo bogate i dostarczyły nam wielu emocji. My chcielibyśmy tylko, aby te emocje trwały dalej. Jesteśmy takimi animatorami ruchu młodych gorzowian, którzy chcieliby również coś zrobić dla miasta na 751-lecie. Nawet nie wiedzieliśmy, że będziemy pierwsi.

W waszych piosenkach oprócz emocji nie czuć czasami nutki politykowania?
Wszystkie piosenki są stworzone emocjami. Nagrywane były wręcz w warunkach "piwnicznych". Nie dbaliśmy o sferę techniczną, były nagrywane na Freestyle. Teksty powstawały bardzo szybko. Nie myśleliśmy, jaką to formę przybierze, najważniejsze, że 
w ogóle przybierało to jakąkolwiek formę. No i nie sądzę, żebyśmy śpiewali o polityce.

Jednak to może się wiązać w jakiś sposób. Robicie taki projekt, który przez gorzowian może być odebrany jako atak na 750-lecie, atak w stronę magistratu.
Nie chodzi o to, żeby tu komuś dowalić, albo kogoś krytykować. Staramy się właśnie pochwalić to, co się stało, jako tacy przeciętni gorzowianie. Po prostu tak czujemy i tak to robimy. Nie ma w tym projekcie nic z zamierzonej przykrości skierowanej w stronę magistratu.

Część waszego "Projektu" została odsłonięta w mediach tuż przed Rubikiem. Zamierzone działanie? Czy Rubik wpłynął na waszą twórczość?
Myślę, że Rubik ma bardzo duże znaczenie w naszej twórczości. Piękne jest to, że osoba 
z zewnątrz, taka jak Piotr Rubik, bardzo sumiennie przyłożyła się do stworzenia tego całego przedsięwzięcia, jakim był Habitat. My też stworzyliśmy własne kantaty, dwie, one są na płycie. Wiadomo że nie są one tak piękne i tak cudowne jak właśnie kantaty Rubika, i myślę ze tu jest powiązanie z tym artystą. A tak w ogóle Piotr Rubik to miły, sympatyczny, blond pan.

Często mówią o Rubiku, że jest kiczowaty…
My też jesteśmy kiczowaci.

No tak, ale możliwe, że jesteście alternatywą dla Piotra Rubika. Tak można wywnioskować. Kicz i antykicz?
Ja wiem, czy jesteśmy alternatywą... Myślę, że to my jesteśmy kiczem, a nie Piotr Rubik. Praktycznie trudno powiedzieć , kto jest większym kiczem, my czy on.

W takim razie czym jest kicz?
Kicz jest wtedy, kiedy ktoś nie ma świadomości, że robi kicz, a to jest kiczem. W naszym przypadku kicz jest kontrolowany. My wiemy, że tworzymy kicz. Adams jako główny wokalista, jest osobą, która nigdy nie miała do czynienia ze śpiewem. Ja jestem trochę bardziej obeznany ze śpiewem, ale jakoś nie staram się wywyższać tym, że miałem kilka epizodów ze śpiewaniem z różnymi projektami muzycznymi. Chcemy po prostu pokazać, że każdy może to zrobić. Śpiewać każdy może. Każdy może obchodzić swoje 751-lecie.

Wydaliście płytę. Czego można się po niej spodziewać?
Można się spodziewać tego, że będzie bardzo dużo wątków gorzowskich. Dużo wątków bliskich serc gorzowian.

Jaki twoim zdaniem będzie Gorzów za 50 lat?
Gorzów za 50 lat będzie miał jeszcze jedną dominantę. Tego jestem pewien.

Możliwe, że za 50 lat będzie wielki come back "Projektu", ale tym razem pod szyldem 801-lecie?
Być może tak będzie. Ale nigdy nie wiadomo. Gorzowianie sami będą robić takie piosenki 
i myślę, że przy dobie internetu takich projektów jak 751, 752 czy 801 może być wiele i nie wiem, czy w ogóle będziemy już potrzebni. To zależy właśnie, czy będziemy jeszcze potrzebni i czy w ogóle jesteśmy potrzebni w tej chwili.

Macie nadzieję, że wasza płyta znajdzie się w Kapsule Czasu?
Tak. Zamierzamy jeden egzemplarz naszej płyty przekazać do Kapsuły Czasu. Ale tak naprawdę nie wiadomo, czy to nam się uda, jak zareagują na to władze miasta, ale generalnie liczymy na ich przychylność, bo my też jesteśmy wobec nich przychylni. Płyta "Projektu 751" jest wyrazem szacunku do tego, co zostało zrobione w Gorzowie, i tu nie ma w tym żadnej ironii (śmiech).


                                                                       rozmawiał: Robert Sławiński
                                                                       fot. Łukasz Trzosek

 



31-12-2007

/ pozostałe wywiady
Kalendarz imprez
Sfinansowano w ramach Kontraktu dla województwa lubuskiego na rok 2004

Copyright © 2004-2019. Designed by studioPLANET.pl. Hosting magar.pl