Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. Zrozumiałem.
Gorzów Przystań

Lubuskie warte zachodu
 
 
 
 
Logowanie
 
 
 

nie jesteś zarejestrowany?
wpisz proponowany login i hasło, a przejdziesz do dalszej części formularza..
Wywiady

Błażej Król (Kawałek Kulki) - Fajnie, że to się tak potoczyło

Kawałek Kulki wydał swój debiutancki album. Chce, aby nie był jedynym zespołem z Gorzowa, który wybił się na rynek muzyczny w Polsce. O wydaniu płyty, ciężkiej pracy, Premierze z Gorzowa i rzucaniu siekierami, z Błażejem Królem - założycielem grupy - rozmawiał Robert S. Sławiński.

Jak to było z Kawałkiem Kulki? Jak to się zaczęło?
Jak to się zaczęło… oj. Zaczęło się sześć lat temu. Na początku byłem tylko ja i całkowicie inna ekipa. Nie do końca wiem, gdzie to się zaczęło, ale to był zupełny przypadek. Spotkałem osobę, która niosła jakiś sprzęt muzyczny i wymieniliśmy między sobą kilka pokojowych zdań. To był brat Magdy, pierwszy perkusista grupy. Potem były zmiany, nowe pomysły, idee, nowe drogi, i tak doszliśmy do teraz.

A nazwa grupy?
Nazwa nie ma jakiegoś głębszego, ukrytego znaczenia. W gruncie rzeczy każdy może sobie dobrać sens. Tak samo jest z tekstami, jak z nazwą. Każdy odbiera to na swój sposób. Można się doszukiwać, bądź zupełnie sobie odpuścić.

W końcu udało wam się wypromować, czego efektem jest wasz debiutancki album. Jak doszło do tego, że możemy kupić Kawałek Kulki  w sklepach muzycznych?
Może to głupio zabrzmi, ale to była praca. Ale praca bez żadnego przymusu, że musimy zrobić to i to, zagrać tyle i tyle. Nie. Robiliśmy dużo prób, aby zwiększyć pewność grania, żeby stawać się lepszym. W sumie zależy nam na koncertach, ale jak płyta będzie się dobrze sprzedawać, to super. Jak ludzie będą  na naszą muzykę reagowali przychodząc na koncerty, to jedno z drugim będzie się napędzało. Ale jakie było pytanie, bo się zapętliłem… (śmiech).

Jak doszło do wydania albumu…
To się zaczęło od zespołu, z którym w żaden sposób nie jesteśmy związani. Od grupy Hurt, których nawet specjalnie nie słuchamy. Maciek Kurowicki napisał do nas, abyśmy wysłali demo do jego wydawnictwa. I to trwało w sumie przez dwa lata, wymienianie 
e-maili, dzwonienie itp. Pod koniec, jak już nagraliśmy materiał i byliśmy świadomi, że zainwestowaliśmy w to jakieś pieniądze, i to nie do końca swoje pieniądze, które trzeba będzie zwrócić, to stwierdziliśmy, że trzeba mocniej przycisnąć. Wtedy nasz menadżer Rafał Stećków - znany z prowadzenia Klubu Magnat, w którym rzuca się siekierami i to jest bzdura, ja będę z tym walczył... To jest strasznie przyjazna knajpa, a w mediach zrobili 
z tego po prostu miejsce, gdzie się ćpa klej, co jest kompletną bzdurą... Ale wracając, do głównego wątku, to Rafał tak tę całą machinę rozkręcił, że doszliśmy do tego momentu, 
w którym obecnie się znajdujemy.

Czy jesteście zadowoleni z efektu końcowego materiału?
Tak, jesteśmy zadowoleni. W gruncie rzeczy fajnie, że to się tak potoczyło, w sumie mogliśmy się rozpaść jak wiele zespołów, które powstają, ludzie rozjeżdżają się na studia, idą do pracy, zakładają rodziny, idą do wojska i przestają grać. Nam jakoś się udało. Mam nadzieję, że to nie jest ostatni zespół z Gorzowa, który wyda płytę.

Wasza muzyka określana jest mianem "świeżego powiewu muzyki rockowej na polskiej scenie". Czy efektem tego nie są czasami wasze gusta muzyczne?
Na rockowej scenie… myślę, że instrumentarium jest na pewno rockowe: bas, perkusja, gitara, skrzypce…, ale czy aż rockowe, to nie wiem. Słuchamy na pewno rocka, ale gdybyśmy słuchali tylko rocka, to zapewne coś takiego by nie powstało. Ja teraz słucham dużo muzyki elektronicznej, Magda podobnie. Jeżeli muzyka jest dobra, ma klimat, to dlaczego nie. W jakiś sposób to też wpływa na kształt naszego grania.

W środowisku gorzowskim mówią o was "nadzieja Gorzowa". Czy zamierzacie pokonać popularnością np. byłego Premiera z Gorzowa?
My też jesteśmy premierą z Gorzowa (śmiech). Jak to Rafał Stećków wymyślił, nasza akcja promocyjna będzie się właśnie nazywała "Premiera z Gorzowa", ale czy jesteśmy w stanie pokonać, no nie wiem (śmiech).

Czego mogą się spodziewać fani w najbliższych miesiącach?
Po pierwsze, te osoby, które w najbliższym czasie nie kupią płyty, bądź zanim płyta trafi do internetu do ściągnięcia (śmiech), to na naszym myspace są trzy kawałki, więc mogą sobie posłuchać. Kolejna rzecz… cóż, niespodzianek większych nie będzie. Na pewno niespodzianką taką może być informacja o tym, że płyta będzie się dobrze sprzedawać. 
I to niespodzianką dla większości na pewno tak.

Co Kawałek Kulki chciałby… ?
Żebyśmy byli zdrowi i szczęśliwi, i szukali szczęśliwych dróg… 


                                                                        rozmawiał: Robert S. Sławiński
                                                                        fot. Przemek Wiśniewski



12-11-2007

/ pozostałe wywiady
Kalendarz imprez
Sfinansowano w ramach Kontraktu dla województwa lubuskiego na rok 2004

Copyright © 2004-2019. Designed by studioPLANET.pl. Hosting magar.pl