Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. Zrozumiałem.
Gorzów Przystań

Lubuskie warte zachodu
 
 
 
 
Logowanie
 
 
 

nie jesteś zarejestrowany?
wpisz proponowany login i hasło, a przejdziesz do dalszej części formularza..
Wywiady

Monika Kowalska, Zbigniew Sejwa - Opowieści z miasta G.

Wywiad z Moniką Kowalską i Zbigniewem Sejwą - autorami filmu nakręconego z okazji obchodów 750-lecia Gorzowa pt. "Opowieści z miasta G.".

Skąd wziął się pomysł na film "Opowieści z miasta G."?
Zbigniew Sejwa: Pomysł był konsekwencją poprzedniego filmu, który nosił tytuł "Wspomnienia z miasta L." i opowiadał o Niemcach, którzy mieszkali tutaj przed wojną, 
a w 45 roku byli zmuszeni do opuszczenia miasta. Spotkaliśmy się z opiniami, że warto byłoby pokazać ten okres również z drugiej strony - oczami Polaków, którzy po wojnie osiedlili się w Gorzowie. Kiedy ogłoszono w mieście konkurs na projekty obchodów 750-
-lecia, pomyśleliśmy, że warto zgłosić pomysł na nakręcenie filmu o pierwszych mieszkańcach miasta.
Monika Kowalska: Chcieliśmy, aby podobnie jak w poprzednim filmie, bohaterami były dzieci, aby opowiedzieć o mieście, o jego atmosferze z perspektywy tych, którzy otaczający ich świat postrzegają w bardzo prosty i jasny sposób. Szukaliśmy jakiegoś klucza, bo bohaterów musi przecież coś łączyć, muszą mieć ze sobą coś wspólnego. Wiedzieliśmy, że chcemy, aby to były dzieci, i aby były w Gorzowie w 45 roku, jak najwcześniej. 
Zbigniew Sejwa: No i znaleźliśmy klucz. "Gazeta Lubuska" opublikowała zdjęcie pierwszej klasy z pierwszej szkoły polskiej w powojennym Gorzowie. Stwierdziliśmy, że to jest to, czego szukaliśmy.

Trudno było znaleźć fundusze na ten projekt? Wcześniej zrealizowaliście film "Wspomnienia z miasta L." za własne pieniądze.
Monika Kowalska
: Tak, poprzedni film był robiony z własnych środków. Ten robiliśmy na zlecenie miasta, w ramach obchodów jubileuszu 750-lecia. Z jednej strony jest to sytuacja komfortowa, ale z drugiej czujemy na sobie dużą odpowiedzialność za to, co przedstawiamy.

W związku z premierą, która już niebawem, macie własne oczekiwania wobec tego filmu? Jak uważacie, czy "Opowieści z miasta G." zostaną dobrze odebrane przez społeczność gorzowską?
Zbigniew Sejwa
: Każdy by chciał, aby jego projekt był odebrany jak najlepiej (śmiech). Nie wiemy jak będzie odebrany. W tej chwili jest nam ciężko ocenić ten film. Wiadomo, że każdy artysta jest zżyty z dziełem do tego stopnia, że traci do niego dystans i jest mu trudno go obiektywnie ocenić.
Monika Kowalska: Pierwszy film został bardzo dobrze przyjęty, zaskakująco dobrze jak dla nas. Tak naprawdę "Wspomnienia z miasta L." był naszym pierwszym obrazem. Dostał się na wiele festiwali i to było dla nas duże zaskoczenie. Robiąc "Wspomnienia z miasta L." nie nastawialiśmy się na nic. I widzowie pewnie też niczego specjalnego się nie spodziewali. Teraz sytuacja jest inna. Są już pewne oczekiwania, że następny film będzie przynajmniej równie dobry, a nawet lepszy. Zobaczymy jaka będzie reakcja ludzi. Wiemy natomiast, że ten temat jest mniej kontrowersyjny niż poprzedni.

Mniej kontrowersyjny?
Zbigniew Sejwa
: Tamten film porusza temat Niemców, którzy tutaj mieszkali i zostali wysiedleni. Opowiadał o tym, o czym w Polsce niewiele się mówiło. Ten pokazuje to, co każdy z nas zna z opowieści rodziców czy dziadków. Nie przedstawia wojny, traumy. 
W tym filmie pokazujemy okres powojenny, w którym ludzie poczuli się szczęśliwi 
i wszystko wydawało się piękne, przepełnione nadzieją. Bohaterowie opowiadają o swoim dzieciństwie. Mamy siedmiu bohaterów. Każdy opowiada swoją własną historię. To jest najważniejsze w filmie: w jaki sposób i o czym mówią bohaterowie.
Monika Kowalska: Chcieliśmy pokazać tę atmosferę, kiedy ludzie przyjeżdżają do miasta, które najpierw jest Landsbergiem, potem staje się Gorzowem. To wszystko się kotłuje, jest Armia Czerwona i Niemcy, którzy powoli znikają. Zaczynają otwierać się pierwsze zakłady, ludzie zjeżdżają z różnych stron Polski, zajmują mieszkania, gospodarstwa rolne. 
Zbigniew Sejwa: Sytuacja była z jednej strony komfortowa z drugiej nie. Ludzie zostali pozbawieni własnych korzeni. Wojna zabrała im wszystko, co do tej pory posiadali. 
Z drugiej strony dostawali to, co zostało tutaj po Niemcach. Nie każdy chciał brać, bo uważał, że to jest czyjaś własność. Większość też się zastanawiała, czy Niemcy nie wrócą, czy w przyszłości będzie tu Polska. Był to okres niepokoju. Cieszyli się, że wojna już się skończyła, można było coś tworzyć, żyć od nowa, z drugiej strony nie wiedzieli, czy tu zostaną. Skomplikowana sytuacja. Jednocześnie pojawia się komunizm. "Opowieści 
z miasta G." to historie czasu wielkich migracji ludności i początków komunizmu w Polsce. Zło miesza się z dobrem, szczęście z nieszczęściem, nadzieja z beznadzieją.

Czyli jest możliwe, że film będzie dobrze odebrany, także z tego względu, że jest mniej kontrowersyjny niż poprzedni?
Zbigniew Sejwa
: Jeśli uda nam się stworzyć płynną historię z tych opowieści, to myślę, że film będzie dobrze odebrany. To tak jak z książką - składa się z rożnych małych epizodów, które tworzą opowieść. Tak samo jest z filmem.

Jakie jest przesłanie tego filmu?
Monika Kowalska
: Przesłanie każdy powinien odnaleźć sam. Na początku tytuł miał brzmieć: "Wspomnienia z miasta G.", ale wspomnienia to jakaś zamknięta historia. Opowieści nadal są, tak jak "miasto G.".
Zbigniew Sejwa: Przesłanie wynika z opowieści ludzi, którzy tu przyjechali i zaczęli budować Polskę. Opowieści są ciągle aktualne, a miasto nadal trwa. Pamięć tych murów, które są - pozostała, a reszta jest nowa. Bohaterowie przez wiele lat tęsknili za swoimi rodzinnymi stronami, a teraz mówią, że właściwie są stąd, mieszkają tu 60 lat, tu jest ich dom. Film zaczyna się od czasów wojny, ale dotyczy "miasta G.", czyli powojennych losów naszych bohaterów. Chcieliśmy pokazać, skąd się wzięła ta cała sytuacja - dlaczego ludzie musieli tu przyjechać, jak miasto stało się miastem polskim.

Czy w związku z tym występuje w filmie moment zlewania się niemieckości 
z polskością?
Zbigniew Sejwa
: Raczej nie. Niemcy, którzy nie zdążyli uciec, mieszkali tu przez krótki czas. Jeden z bohaterów, który przybył tutaj w marcu, mówi, że bawił się z Niemcami 
w wojnę i w podchody. Ale to były tylko wyjątkowe epizody. 

Jak długo realizowaliście ten projekt?
Zbigniew Sejwa
: Na przestrzeni roku robiliśmy zdjęcia, spisywaliśmy teksty 
i wybieraliśmy historie. Potem nastąpiła faza montażu. Pierwszy projekt robiliśmy znacznie dłużej, ponad dwa lata, natomiast tu byliśmy ograniczeni czasem obchodów 750-lecia miasta.
Monika Kowalska: Dużo czasu zajęło nam zbieranie ikonografii. 
Zbigniew Sejwa: Odwiedzaliśmy archiwa państwowe, muzea, docieraliśmy do prywatnych zbiorów. Przy pierwszym filmie mieliśmy większą ilość materiału fotograficznego, w tym przypadku było trudniej.

Premiera filmu 2 lipca.
Zbigniew Sejwa
: Premiera miała odbyć się 2 lipca na uroczystej sesji Rady Miasta 
w Teatrze. Sesja została przeniesiona do hali sportowej szkoły nr 20. Nie wiadomo, czy warunki techniczne pozwolą na pokazanie filmu w tym miejscu.

Czy mają Państwo jakieś plany filmowe na przyszłość? Może historia 
o współczesnym Gorzowie?
Monika Kowalska
: Zaczęliśmy już kolejny film. Bohaterem jest osoba, która mieszka 
w Gorzowie, ale historia nie dotyczy miasta. Jest to film biograficzny. Po wakacjach planujemy rozpocząć pracę nad tym projektem. Byłoby fajnie, gdyby udało nam się zrobić premierę już pod koniec roku. Taki prezent pod choinkę.

                                                                      (rozmawiał: Robert S. Sławiński)



29-06-2007

/ pozostałe wywiady
Kalendarz imprez
Sfinansowano w ramach Kontraktu dla województwa lubuskiego na rok 2004

Copyright © 2004-2019. Designed by studioPLANET.pl. Hosting magar.pl