Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. Zrozumiałem.
Gorzów Przystań

Lubuskie warte zachodu
 
 
 
 
Logowanie
 
 
 

nie jesteś zarejestrowany?
wpisz proponowany login i hasło, a przejdziesz do dalszej części formularza..
Wywiady

Daniel Adamski - Powrót do dzieciństwa

"Szczęśliwe dzieciństwo" to przewrotny tytuł otwartej w piątek 
(1 czerwca 2007 r.) wystawy fotografii Daniela Adamskiego. Ekspozycja składa się z dwóch serii: "Nic z tych rzeczy nie pamiętam" i "Niepowtarzalna fotografia z ojcem". Z autorem rozmawiała Anna Piechocka. 

Dziś jest Dzień Dziecka i otwarcie Twojej wystawy o dzieciństwie. To celowy zabieg?
Nie, to przypadek. Planowałem wystawienie tej ekspozycji już od jakiegoś czasu. Poszedłem do pani dyrektor Balcerzak, żeby ustalić termin. Okazało się, że pierwszy wolny to właśnie pierwszy czerwca. Było mało czasu, ale udało się.

Katalog jest dość nietypowy. Strona tytułowa to... kolorowanka. Za najlepsze wypełnienie jest nagroda. Skąd taki pomysł?
Kiedy z Dają Weiss i Beatą Stanek opracowywaliśmy katalog, chcieliśmy, żeby nie był nudny. Zastanawialiśmy się co zrobić, żeby brał "czynny" udział w otwarciu. Stąd pomysł kolorowanki. Każdy z nas pamięta traumatyczne przeżycie, jakim było wypełnianie 
i staranie się, żeby nie wyjść poza linię. Chciałem to przywołać. 

Zwycięzca konkursu na najlepiej wykonaną kolorowankę będzie mógł wybrać i zabrać jedną z wystawionych prac. Nagroda była przynętą?
Tak, rzeczywiście nagroda jest przynętą. Miałem obawy, że mało kto podejmie się kolorowania. Udało się! W konkursie chodziło o to, żeby wzbudzić w ludziach emocje walki 
i rywalizacji. Dzieci wciąż ze sobą rywalizują. Ta walka miała ich wyzwolić, pomóc wyjść 
z roli dorosłego.

Przy stole z kredkami zabrakło miejsc. Widzę, że wiek nie gra roli. Obok siebie z zapałem rysują dzieci, młodzi i dorośli. Wszyscy wyglądają w tej chwili jak grupa sześciolatków.
Nie spodziewałem się aż takiego zainteresowania. (śmiech)   

Lech Dominik podczas otwarcia powiedział, że temat rozliczania się 
z dzieciństwem jest charakterystyczny dla późniejszego etapu twórczości artysty.
Powiem szczerze, że nie pomyślałem o tym. Moje prace powstały w czasie studiów w ASP w Poznaniu w pracowni Grzegorza Przyborka. Dostaliśmy temat "Czas w fotografii". Te zdjęcia to powrót do dzieciństwa. Zapamiętujemy z niego tylko miłe chwile, złe wyrzucamy z pamięci. A ja chciałem przypomnieć właśnie te traumatyczne, a nawet wstydliwe. Jako dorośli wstydzimy się przyznać, że na przykład kiedy upadł nam lizak i roztrzaskał się 
w drobny mak ryczeliśmy histerycznie przez dwadzieścia minut.

Ekspozycja jest podzielona na dwie serie. Druga to "Niepowtarzalna fotografia z Ojcem".
Te prace również powstały w czasie studiów. Tematem był "Czas i przestrzeń w nowej 
i starej fotografii". Ojciec odszedł od nas, kiedy miałem dziewięć lat. Parę miesięcy przed tym zabrał mnie do fotografa i zamówił zdjęcie rodzinne. Od siedmiu lat znów mamy kontakt, chcieliśmy to jakoś uczcić. W efekcie odwiedziliśmy wszystkie zakłady fotograficzne w Gorzowie, poszukując atmosfery z pierwszego zdjęcia. 

Jak do tego pomysłu podszedł Twój tata? Nie pojawił się na otwarciu.
Dał się namówić i wyszedł z tego niezły ubaw. Miał przyjść na wernisaż, nie wiem co się stało. Być może było mu jednak trudno skonfrontować się z tym tematem, a może coś wypadło w ostatniej chwili. Nie wiem, trudno mi powiedzieć.  


                                                                            (rozmawiała: Anna Piechocka)



6-06-2007

/ pozostałe wywiady
Kalendarz imprez
Sfinansowano w ramach Kontraktu dla województwa lubuskiego na rok 2004

Copyright © 2004-2021. Designed by studioPLANET.pl. Hosting magar.pl