Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. Zrozumiałem.
Gorzów Przystań

Lubuskie warte zachodu
 
 
 
 
Logowanie
 
 
 

nie jesteś zarejestrowany?
wpisz proponowany login i hasło, a przejdziesz do dalszej części formularza..
Wywiady

Sławomir Sajkowski

Sławomir Sajkowski - znany gorzowski fotografik; przez wiele lat pracował w „Gazecie Wyborczej”, a ostatnio - w „Gazecie Lubuskiej”.

Czym zajmuje się Pan dzisiaj?
Po kilkunastu latach pracy w lokalnej prasie wybrałem spokojniejszą pracę, która także związana jest fotografią. Zajmuję się głównie robieniem zdjęć reklamowych, czasami do ogólnopolskich tygodników. Dwa razy w tygodniu prowadzę zajęcia fotograficzne dla osób początkujących i zaawansowanych w Grodzkim Domu Kultury.

Ostatnia Pańska wystawa odbyła się w 2003 roku. Kiedy następna? Czy myśli Pan o tym?
Dzięki temu, że nie jestem związany z żadną gazetą, mam więcej czasu na realizację własnych pomysłów. No i wystawy. Obecnie mam propozycję dwóch wystaw,
w Warszawie i w Tuluzie we Francji. W najbliższych miesiącach chciałbym pokazać portrety i akty. Ostatnie dwa lata pracy były ciężkim przeżyciem dla kogoś, kto chce robić coś więcej niż tylko zdjęcia do gazety. Po pracy człowiek nie ma już siły ani chęci, aby myśleć o innej fotografii. Cieszyłem się, że pierwsze od czternastu lat, ostatnie święta mogłem spędzić z rodziną, bez troski o to, czy ktoś zadzwoni, żeby zrobić zdjęcie. Tak jak to już się wiele razy zdarzyło. Tak jak ze strajkującymi pielęgniarkami w szpitalu przy ulicy Warszawskiej, czy przy ściętym krzyżu przy „schodach do nikąd”. Aktualnie wraz
z Przemkiem Wiśniewskim  prowadzimy projekt „Gorzowianie XXI Wieku”.

Na czym polega Wasz projekt?
Wspólnie krążymy po Gorzowie i fotografujemy jego mieszkańców. Ja fotografuję ludzi, Przemek fotografuje mnie.

Na jakiej podstawie wybieracie ludzi, których chcecie sfotografować?
Mamy listę sporządzoną wspólnie z Przemkiem. Przekrój społeczeństwa. Na liście znajduje się ponad 300 pozycji. Mamy premiera, sprzątaczkę, homoseksualistę... To są zawody, pasje. Naszym założeniem było: nikt z rodziny. Do zawodów z listy dobieramy już osoby personalnie.

Czy zdarzyło się, że ktoś Wam odmówił?
Rzadko ktoś odmawia. Ale czasem zdarzają nam się śmieszne sytuacje. Nie do wszystkich dociera, o co nam chodzi i pytają, ile mają zapłacić. Mamy też kilka osób, których nie możemy wymienić na nikogo innego, np. premier. Dwadzieścia procent „wybrańców” to ludzie powszechnie znani w Gorzowie, a reszta to ludzie anonimowi. Często zdarza się też tak, że wsiadamy w samochód i jesteśmy w stanie sfotografować do sześciu osób w ciągu dnia. Chodzimy po zakładach pracy i się przyglądamy. Jak nas coś poruszy robimy zdjęcia. Pan, który rozwiesza plakaty i reklamy, bardzo się zdenerwował
i cały czas powtarzał, że mu przeszkadzamy w pracy.

Czy przyjmujecie ochotników?
Tak. Jedna osoba się zgłosiła. Pan próbuje różnymi sposobami. Zaczął od wpisania się do księgi gości, dzwonił do mnie, a potem rozmawiał z moim znajomym i prosił o koneksje.

Jak fotografujecie ludzi?
Osoby znane - w taki sposób, w jaki jeszcze nigdy nie zostały sfotografowane. Osoby nie znane - w ich „środowisku naturalnym”, czyli przy pracy. Premiera mamy zamiar sfotografować w pustym sejmie.

Kto Wam pomaga przy tej akcji?
Ta akcja jest prowadzona wspólnie z „Gazetą Wyborczą” i Urzędem Miasta.

Co się potem dzieje ze zdjęciami?
Codziennie umieszczam jedno zdjęcie na stronie internetowej naszego projektu
i w „Gazecie Wyborczej”. Raz w tygodniu jedna osoba zostaje wybrana i wyróżniona większym kawałkiem gazety i artykułem.

Co się stanie z projektem gdy minie rok? 
Wspólnie z Przemkiem wydamy album. Będą tam wszystkie zdjęcia. Ludzi, których ja fotografuję - zdjęcia kolorowe, i Przemka, który fotografuje w tym czasie mnie - zdjęcia czarno-białe. Pomysł na całość wziął się stąd, że wszystkie osoby fotografowane pytamy o to, jak sobie wyobrażają swoją pracę za kilkadziesiąt lat. Chcielibyśmy się dowiedzieć, jak ludzie żyjący w latach 20. wyobrażali sobie nas. To bardzo ciekawe. Chcemy również wydać płyty - prezentacje w trzech turach, po sto osób. Będą może z „Gazetą Wyborczą”. Mam też taką wizję, żeby zrobić wystawę dla ludzi. Np. Targi Pogranicza
 w listopadzie. Chciałbym, żeby udało się wystawić wszystkie zdjęcia w tym samym czasie w różnych miejscach Gorzowa. Wtedy ludzie biegaliby po całym mieście szukając siebie na zdjęciach.

                                                                         (rozmawiała: Urszula Trębaczewska)



7-03-2006

/ pozostałe wywiady
Kalendarz imprez
Sfinansowano w ramach Kontraktu dla województwa lubuskiego na rok 2004

Copyright © 2004-2019. Designed by studioPLANET.pl. Hosting magar.pl