Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. Zrozumiałem.
Gorzów Przystań

Lubuskie warte zachodu
 
 
 
 
Logowanie
 
 
 

nie jesteś zarejestrowany?
wpisz proponowany login i hasło, a przejdziesz do dalszej części formularza..
Relacje

Samotni na scenie

Ogólnopolski Festiwal Monodramów i Teatrów Małych Form. Gorzowski Grodzki Dom Kultury zorganizował w naszym mieście małe święto teatralne, w trakcie którego zaprezentowało się kilka teatrów zaliczanych do czołówki rodzimej sceny alternatywnej. "Bamberka" odbyła się 23-24 października 2009 r.

Dwa jesienne wieczory w pałacyku Grodzkiego Domu Kultury. Widzów sporo, tych młodszych, jak i starszych, w mniejszych lub większych grupkach omawiających oglądane monodramy. Konrad Stala, jak zwykle, z wrodzonym urokiem zaprasza na kolejne spektakle, po nich zachęca do coraz żywszych oklasków i do odwiedzenia pałacowej kawiarenki. Pośród publiczności znane twarze; członkowie jury, osoby zajmujące się kulturą w mieście, gorzowscy pasjonaci teatru, goście z innych miast. Najważniejsze jednak w sali teatralnej. Tam intensywne przygotowania, bo przecież co godzinę inny spektakl. Tam Wałbrzych, tam Słupsk, Mysłowice, Częstochowa, Sopot, Nowa Sól i tak dalej, i tak dalej. Każdy spektakl inny od poprzedniego, choć zarazem w jakiś sposób mu pokrewny. Wygrać może jeden, bo obok zaznaczania uroków atmosfery, nie zapominajmy, jest to festiwal z nagrodami.



I tak, jury w składzie: Marian Glinkowski (reżyser, dyrektor artystyczny Łódzkich Spotkań Teatralnych), Janusz Janiszewski (aktor, reżyser, pedagog, twórca Teatru UHURU, dziennikarz, animator kultury) oraz Marcin Brzozowski (aktor, wykładowca na Wydziale Aktorskim Łódzkiej Szkoły Filmowej) zdecydowało się przyznać pierwsze miejsce Robkowi Paluchowskiemu z Teatru Realistycznego ze Skierniewic. "Mc Gyver, Paluchosky & End" nie jest spektaklem ani przystępnym, ani wygodnym. Na scenie jedna osoba i kilka oblicz współczesnego patriotyzmu. Z jednej strony mamy do czynienia z odważną stylizacją środowiskową, z drugiej z wysoką próbą lirycznej prezencji. Bo jak tu inaczej mówić o kraju? Albo poezja, albo potok wulgaryzmów. Paluchowskiemu udaje się znaleźć zgrabny łącznik. Symbol. Pole biało-czerwonych buraków i pozę Matejkowskiego Stańczyka. I jest w tym coś poetyckiego, i czysto wulgarnego zarazem.

Druga nagroda przypadła Teatrowi KOD z Dębna. Anatol Wierzchowski stworzył spektakl, którego bohaterką jest zamieszkująca przyklasztorne schronisko, stara, osamotniona kobieta. Wierzchowski przedstawia nam staruszkę, gdy ta podśpiewuje jakieś melodie, siedząc na pobliskiej ławeczce, gdy zapala świeczki na grobach umarłych, w końcu gdy zasiada pomiędzy publicznością, przygadując, wspominając i smucąc się nad trudem ludzkiego życia. Spotykając podobne starsze panie na co dzień, zdarza nam się zapewne oddalać je zajętym spojrzeniem lub też uśmiechać nań z przekąsem. Za to w spektaklu teatru z Dębna wykazujemy dla nich totalne zrozumienie. Przede wszystkim w momentach, w trakcie których ewidentny dramat bohaterki tak schludnie łączy się z komizmem jej wspomnień. I chyba na tym polega siła teatru. Poznanie od drugiej strony, zwłaszcza, gdy młoda, piękna dziewczyna, Magdalena Tkacz, w tak doskonały sposób potrafi odtworzyć dramat starszej kobiety.

Trzecie miejsce jury przyznało Wojciechowi Kowalskiemu z Teatru From Poland z Częstochowy. "STENDapKOMEDY", które wyreżyserował i napisał dla niego Jarosław Filipski jest, jak zresztą wskazuje sam tytuł, pełnym satyry monologiem stojącego samotnie na scenie artysty. Forma ta bazuje przede wszystkim na ciągłym kontakcie wykonawcy z publicznością. Kowalskiemu doskonale udaje się kontakt ten uzyskać poprzez częstą autoironię, ale i cyniczne spojrzenie na funkcję i formę współczesnych występów scenicznych. 

Jury przyznało ponadto trzy wyróżnienia dla monodramów: "… i Julia" w wykonaniu Aleksandry Kanii z Teatru Stajnia Pegaza z Sopotu, "Fuck you EU.RO.PA!" w interpretacji Joanny Kołtyś z Trzeciego Teatru z Wałbrzycha oraz "Dziewictwo" Teatru Narybek From Poland z Mysłowic z Katarzyną Gorczycą na scenie. Werdykt nie wzbudził sprzeciwów, choć nie przeczę, jurorzy musieli podjąć trudną decyzję.

Mając werdykty za sobą, spójrzmy na to, jaki w ogóle był ten Festiwal. W prezentowanych monodramach przeważały historie ludzi młodych, z konkretnych powodów postanawiających zbuntować się przeciw konsekwencjom ich własnych wyborów czy też narzuconych z góry reguł. Tak było z Marjane, przeżywającą okres dojrzewania, punkowych ideałów i swatów z Bogiem w okresie obalania reżimu w Iranie ("Persepolis – historia dzieciństwa" w wykonaniu Anny Duk z Pracowni Teatralnej MDK z Gorzowa Wlkp.). Bohaterka "Fuck you EU.RO.PA!", młoda kobieta, po upadku ZSRR postanowiła wyemigrować do Europy. Jednak kontynentalne wyobrażenie, a to, co spotkało ją na miejscu okazało się zaskakująco odmienne. Pozostał stary gramofon ojca, muzyka, której namiętnie słuchał i wspomnienia z Mołdawii. Kaśka – kurpianka mazurska, mając przed sobą wizję małżeństwa doskonałego, wyszła za mąż za bogatego szlachcica. Jednak już niedługo potem spotkało ją srogie rozczarowanie, którego konsekwencją stała się jej późniejsza decyzja (prezentowane poza konkursem "Letnie małżeństwo" Teatru Kreatury). Ewidentnym buntem są również prezentacje postaw patriotycznych triumfatora "Bamberki", Robeka Paluchowskiego.

Z drugiej strony poznaliśmy również historie przedstawicieli starszych pokoleń. Ludzi, których życie nie należało do spełnionych. Tych samotnych, odrzuconych, poszukujących kontaktu z drugim człowiekiem. W "Starej Kastylijce" Teatru Terminus A Quo, tytułowa bohaterka opowiada o swoich uzależnieniach, o zawodach, o świadomości upadku. Swe emocje przekazuje nie tylko przez słowa, ale i przez aż nadto ekspresyjny taniec. Może taniec zwróci czyjąś uwagę, bo słowa ("Czy ktoś mnie słyszy?") zdają się nie docierać do nikogo. Swe spostrzeżenia na temat starzenia, choć w kompletnie innej konwencji, przekazuje nam wchodzący w kryzys wieku średniego bohater "STENDapKOMEDY". Jednak, oczywiście, na tym tle najlepiej wypada opisywana wyżej "Oszalała" Teatru KOD 
z Dębna.

Sporo rzeczywiście udanych monodramów udało się zmieścić w programie tegorocznej imprezy. I w konkursie, i poza konkursem (tutaj nacisk na "Przyj, dziewczyno, przyj", powstały na podstawie tekstów Tadeusza Różewicza monodram w wykonaniu Wiolety Komar z Teatru Rondo ze Słupska). Pozostaje więc oczekiwanie na następny rok i kolejne (co najmniej) dwa jesienne wieczory w pałacyku Grodzkiego Domu Kultury z teatralną ucztą na pierwszym planie.

Tekst: Marcin Kluczykowski
Fot. Przemek Wiśniewski


 



26-10-2009
/ sprawozdania z tego miesiąca
 
Komentarze


brak komentarzy

zaloguj się aby móc komentować ten artykuł..

Kalendarz imprez
Sfinansowano w ramach Kontraktu dla województwa lubuskiego na rok 2004

Copyright © 2004-2019. Designed by studioPLANET.pl. Hosting magar.pl