Klub Konesera | „Niebo nad Paryżem” We wtorkowy wieczór, 28 października 2008 r., w Klubie Konesera Kina Helios zaprezentowany został film Cédrica Klapisch pt. „Niebo nad Paryżem”.
Ceniony francuski twórca, Cédric Klapisch, w najnowszym filmie postanowił opowiedzieć o swym ukochanym mieście, Paryżu. Jednak obok pokazywanych co jakiś czas mniej lub bardziej charakterystycznych dla tego miasta miejsc, najważniejsi są tutaj bohaterowie. A tych tutaj od groma...
Młody tancerz, Pierre, dowiaduje się, że jest poważnie chory. Lekarze dają mu 50% szans na przeżycie, sam jednak obniża ten próg na swoją niekorzyść, przeczuwając najgorsze. Do jego domu wraz ze swoimi dziećmi przeprowadza się siostra, Elise, która kosztem swojego życia zawodowego (bo poza dziećmi, życia prywatnego zdaje się nie mieć) próbuje pomóc bratu w tak trudnych dla niego chwilach. Jest w filmie również pewien ceniony profesor, który popada w konflikt ze swoim bratem, a jednocześnie zakochuje się w jednej ze swoich studentek. Są w filmie Klapisha także nielegalni emigranci, przezabawna pani ze sklepu z pieczywem, topmodelki, handlarze, i tak dalej, i tak dalej.
I w tym wypadku na wierzch wychodzą pozytywne, ale i negatywne strony tego udanego przecież filmu. Przyczepić się można do niezbyt sprawiedliwego potraktowania wszystkich wątków. Niektóre z nich zostają pięknie rozegrane, jednak zdaje się, że kosztem pozostałych (jak chociażby ten z nielegalnymi emigrantami), które często zdają się być wciśniętymi na siłę. Jednocześnie pomimo wysypu tych różnorodnych postaci, Klapisch potrafi zaangażować widza w opowiadane historie, tworząc nienachalną, a zarazem przyciągającą widokówkę paryskiej codzienności. Choć, oglądając film, można swobodnie stwierdzić, że to opowieść nie tylko o mieszkańcach Paryża, ale i każdego innego cywilizowanego miasta świata. Bo czy tylko w Paryżu ludzie spotykają niemal w jednym momencie śmierć, miłość, zazdrość, potrzebę poczucia bliskości, akceptacji, uznania? Czy tylko w Paryżu dopiero groźba śmierci potrafi nauczyć ich cenić życie?
Wiele było filmów, w których obok samych postaci, głównym bohaterem był Paryż. W filmie Klapischa nie staje się może miejscem tak magicznym, jak chociażby w „Amelii” Jeuneta, ale przecież nieco bardziej stonowany i mniej nachalny obraz francuskiej stolicy ma również swoje uroki. Jednocześnie „Niebo nad Paryżem” to dzieło niesamowicie wiarygodne, jakby faktycznie wywiedzione z życia przeciętnego mieszkańca wielkiego miasta.
(tekst: Marcin Kluczykowski)
31-10-2008
/ sprawozdania z tego miesiąca
|