Na sam szczyt Bardzo silnym akcentem rozpoczął kolejny sezon gorzowski Teatr im. Juliusza Osterwy. Na jego deskach, 4 października 2008 r., swoją premierę miała adaptacja słynnego musicalu „Fame”.
„Fame” to opowieść o młodych ludziach, których celem jest zdobycie tytułowej sławy. Pełni energii, zapału i talentu chcą osiągnąć to, co udało się podziwianym przez nich gwiazdom. Musical ten opowiada nie tyle o samej sławie, jak o drodze, jaką młodzi muszą przejść, aby ją osiągnąć. A jak się okazuje, łatwo wcale nie jest.
Spektakl rozpoczyna się od momentu przyjęcia bohaterów na wymarzoną uczelnię artystyczną. Dalej oglądamy pełne ciężkiej pracy lata, które mają przybliżyć ich do realizacji marzeń. Nie będzie jednak łatwo, szkoła to nie tylko taniec czy zajęcia z aktorstwa, ale i chociażby historia literatury, na którą nie wszyscy maja ochotę. Szkoła to również rygorystyczni nauczyciele, pośród których największe obawy wśród uczniów budzi Miss Herman, będąca zresztą opiekunką bohaterów z obserwowanego przez widzów roku.
Pomimo wielu wątpliwości, czy aby w gorzowskim Teatrze da radę wystawić tak trudny w realizacji musical, pomimo przedłużających się planów jego powstania, przyznać trzeba, że się udało. I największą siłą całości nie okazują się ani interpretacje piosenek, ani choreografia, ani bogate zaplecze techniczne. Otóż jest to przede wszystkim coś przejmującego w losach bohaterów. Sukces musicalu tkwi w tym, że pomimo sporej ilości postaci, których poznajemy przez ponad dwie godziny, ich losy zwyczajnie przejmują.
Trudno nie odczuć współczucia, swego rodzaju zbratania się z niepotrafiącą odmówić sobie dużej ilości łakoci Mabel Washington, czy zbuntowanym Tyrole Jacksonem, dla którego konfrontacja z zasadniczą Miss Herman okaże się najtrudniejszą lekcją na przestrzeni całego okresu nauki w szkole. Nam pozostaje wierzyć, że jego końcowa przemiana przyniesie w przyszłości oczekiwane skutki, a Mabel faktycznie zostanie aktorką charakterystyczną, mającą na scenie do powiedzenia więcej niż tylko „Następny proszę!”. To wspaniałe, że ci pełnokrwiści bohaterowie są tak blisko widza, to przecież jeden z podstawowych wyznaczników dobrej sztuki.
Wymagają również pochwały wspomniane jedynie elementy realizacyjne. Wrażenie robią przede wszystkim interpretacje piosenek, w większości dobrze wyśpiewane przez gorzowskich aktorów. Świetnie prezentują się tancerze, zaproponowane przez Igora Kryszyłowicza układy taneczne. Wszystko to wynagradza występujące kłopoty z właściwym udźwiękowieniem i zdarzające się wpadki aktorskie (jak na przykład rola Artura Nełkowskiego). Kontynuując temat aktorów, to i pod tym względem w większości było dobrze. Doskonale zaprezentowali się: Jan Mierzyński, Paweł Caban, debiutujący w gorzowskim Teatrze Włodzimierz Chomiak i (przede wszystkim) Adrianna Góralska. Takich aktorów w Teatrze im. Juliusza Osterwy potrzeba.
„Fame” w reżyserii Jana Tomaszewicza odbiega od filmowej wersji wyreżyserowanej przez Alana Parkera, zapewne odbiega również od szeregu inscenizacji teatralnych, bo przecież, przypomnijmy, jest to jeden z najpopularniejszych musicali na świecie. Nie jest to jednak zarzut, wręcz przeciwnie. Bo przecież świetnie wyszedł gorzowskiemu Teatrowi ten pełen pasji i młodzieńczej ambicji musical.
(tekst: Marcin Kluczykowski)
8-10-2008
/ sprawozdania z tego miesiąca
|