MuHy z pasją 19 stycznia 2007 r. zespół MuHy zagrał w Magnacie. Muzyka wrocławiaków to eksplozja pozytywnej energii i radości z grania. Każdy z chłopaków słucha innej muzyki, dlatego w piątek można było usłyszeć skoczny mix funky, jazzu i rocka.
Mimo, że występują wspólnie dopiero od roku, doskonale czują się razem na scenie. Grają z pasją, ale do swoich występów podchodzą z dystansem. Słychać to również w tekstach. W kawałku "Jazzy" śpiewają o tym, że muzyka przede wszystkim pochodzi z serca i można się czasem pomylić. Piosenka powstała po tym, jak mieliśmy pierwszy raz zagrać na scenie. We Wrocławiu jest Jazz Club Rura. Było jam session, długo czekaliśmy na swoją kolej. Kiedy już weszliśmy na scenę, rozstawiliśmy się, perkusista już miał nabijać, nagle podszedł do nas Rogowiecki, który prowadził cały wieczór i powiedział żebyśmy nie grali. Chodziło o to, że tego dnia w Rurze gościł Gordon Haskell i nasz gospodarz chciał, żeby grano standardy. Jazzy jest o starych zgrzybiałych jazzmanach. Ale też odnosi się od słowa jazzy czyli modny - my nie byliśmy wtedy modni - śmieje się Bartosz - wokalista.
Może dzięki temu dystansowi MuHy nie zraziły się tym, że na gorzowski koncert przyszło niewiele osób. Mówią, że nie o to tu chodzi, gra to dla nich przyjemność. Dodatkowo kameralna atmosfera pozwoliła na fantastyczny kontakt z publicznością, która reagowała bardzo żywiołowo. Myślę, że ci którzy zdecydowali się przyjść i posłuchać jak MuHy bzyczą, na pewno nie żałują.
(tekst: Anna Piechocka)
23-01-2007
/ sprawozdania z tego miesiąca
|