Koncert "Przetańczyć całą noc" Dni Gorzowa 2015 - dzień pierwszy Koncert "Przetańczyć całą noc" Błonia nadwarciańskie, 26 czerwca
W programie udział wzięli: Orkiestra Gorzowskiej Filharmonii, Grażyna Brodzińska i Jacek Wójcicki. Koncert poprowadził p. Michał Grabowski witając wszystkich w imieniu filharmoników i organizatorów Dni... Zebraną publiczność powitał także prezydent miasta, p. Jacek Wójcicki. Było to jednocześnie zakończenie sezonu artystycznego Filharmonii Gorzowskiej, odbyło się więc wręczenie złotych abonamentów oraz zaproszeń na koncerty w nowym sezonie.
Ogromna scena i napis "Zjednoczone siły kultury". Nieco po godz. 20.00 zasiadła przy pulpitach orkiestra gorzowskich filharmoników. Na tzw. błoniach wszystkie siedzące miejsca zajęte, a jeszcze raz tylu widzów musiało koncert oglądać na stojąco, albo siedząc na trawie... Ja byłam w szczęśliwszej sytuacji, bo znajoma mnie "zagarnęła" na miejsca zarezerwowane. Ktoś to skomentował, że nawet na... łące są lepsi... Koncert składał się z trzech bloków, w których piękne utwory muzyczne, niezapomniane przeboje (operetkowe, filmowe i inne) śpiewali brawurowo nasi goście, którym godnie towarzyszyła orkiestra gorzowskich filharmoników. Był to koncert radosny i roztańczony, tylko szkoda (nam niektórym) było, że światło na scenie oświecało tylko orkiestrę, do dyrygentki włącznie. Soliści, z przodu byli poza, albo na twarzy p. Grażyny błąkały się takie same refleksy, jak na "ścianach". A jakiś jupiter powinien wręcz ją (ich oboje) "ścigać".
Grażyna Brodzińska (1951), polska śpiewaczka operetkowa, musicalowa oraz operowa i aktorka. Jest córką śpiewaczki Ireny Brodzińskiej i reżysera Edmunda Woydy. Ukończyła szkołę baletową, potem trafiła do Gdyńskiego Studia Wokalno-Aktorskiego (Baduszkowej) w Gdyni. Śpiewu uczyli ją najlepsi (m. in. Urszula Trawińska-Moroz i Ryszard Karczykowski). Na scenie zadebiutowała w 1970 r. będąc jeszcze studentką. Śpiewała w teatrach muzycznych w Gdyni i Szczecinie. Była solistką Operetki Warszawskiej i Teatru Muzycznego Roma w Warszawie. Współpracuje z wieloma krajowymi orkiestrami filharmonicznymi i operowymi. Dokonała licznych nagrań telewizyjnych i radiowych. Obdarzona urodą, wdziękiem i scenicznym temperamentem. Śpiewała, tańczyła, czarowała... Jej "Aria ze śmiechem" nie ma sobie równych. Było coś dla miłośników kina klasycznego i "Miłość ci wszystko wybaczy", aria z "Wesołej wdówki" - "Usta milczą, dusza śpiewa", albo tytułowa aria "Przetańczyć z tobą całą noc..." i wiele innych, pięknych i znanych szerokiej publiczności utworów.
Jacek Wójcicki (1960), aktor, śpiewak (tenor). Ukończył Wydział Aktorski Wyższej Szkoły Teatralnej w Krakowie. Wykonuje piosenki pisane przede wszystkim przez krakowskich poetów i kompozytorów. Ale też inne, także te z rodowodem kabaretowym. Zazwyczaj śpiewa przy kameralnym akompaniamencie fortepianu i skrzypiec. Nagrodzony na Festiwalu Piosenki Aktorskiej we Wrocławiu (1986) i w Opolu (1987). Wszechstronnie uzdolniony... A wszystko zaczęło się w chórze chłopięcym Filharmonii Krakowskiej. Był w nim od 3 klasy szkoły podstawowej do liceum. Mając 10 lat grał w słynnych "Dziadach" (aniołka) w reżyserii K. Swinarskiego. Najwcześniej jego talent poznał P. Skrzynecki w "Piwnicy pod Baranami". Dzięki śpiewaniu przewędrował już pół świata.
W Gorzowie gościł przed laty na moje zaproszenie, razem z pianistą i skrzypkiem z koncertem w ówczesnym WDK. Niewielka sala fortepianowa zmieściła wtedy chyba z 200 osób. Jacek zostawił sobie tylko odrobinę miejsca przy mikrofonie... Był to piękny i także niezapomniany koncert. A na SMAK-u w Myśliborzu do sali widowiskowej MOK-u przyszło dwa razy tyle osób ile było miejsc. I wszyscy jakoś się zmieścili, nieco "poupychani". Ilością widzów "przebił" go w dniu następnym (na SMAK-u) Jacek Skubikowski. Jacek Wójcicki zawsze gromadzi publiczność. Jego piękne piosenki, np. "Na Moście w Avignion", "Paryskie tango", "Nie dokazuj miła, nie dokazuj", czy starsze, np. "Umówiłem się z nią na dziewiątą" - wszystkie się pamięta i nuci. W tym koncercie były też inne perełki - duety, np. "Granada" czy "Besame mucho". I inny duet, słynny przebój F. Sinatry, tu na głos Jacka i... skrzypce p. Darii. Było też przez chwilę na scenie dwóch Jacków Wojcickich... A na koniec nie mogło zabraknąć bisów... i kwiatów.
Piękne utwory, lekko i z wdziękiem podane oraz piękne kreacje p. Grażyny, wszystko to zostanie chyba na jakiś czas w pamięci gorzowian... Trochę irytował lecący co jakiś czas z nieba "kapuśniaczek"... Ale "nic to".
Ewa Rutkowska Fot. Daniel Adamski
26-06-2015
/ sprawozdania z tego miesiąca
|