Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. Zrozumiałem.
Gorzów Wielkopolski

Lubuskie warte zachodu
 
 
 
 
Logowanie
 
 
 

nie jesteś zarejestrowany?
wpisz proponowany login i hasło, a przejdziesz do dalszej części formularza..
Relacje

Środa na Kwadracie
Środa na "Kwadracie" z cyklu imprez "Ratujmy ul. Chrobrego"
Gorzów, 20 sierpnia 2014


Zupełnie nie wiem od czego zacząć. Przecież to wszystko takie "zwyczajne", znane wszystkim. Ale... ta środa na "Kwadracie" była inna. Rozpoczęła się w południe (nawet z TV) i choć aura była niesprzyjająca (dość zimno), na planowane różne "retro" zabawy zgłosiło się trochę dzieci. Ale "maszyna ruszyła" i z każdą godziną przybywało chętnych (także "gapiów"). A można było poskakać na skakance, pograć w klasy, "chłopa" i w kapsle... A po obiedzie, o 17.00 kilkanaście osób starało się w środku miasta oderwać od rzeczywistości... Przyszli z karimatami i kocami i oddali się w ramiona... jogi. To trzeba było zobaczyć... W ciszy, bez poleceń czy komentarzy p. Judyta (Żybura-Pietruńko, instruktor jogi) pokazywała kolejne ćwiczenia. I wszyscy na tym zielonym skwerze wykonywali to wszystko w ogromnym skupieniu (bo takiego skupienia wymaga joga). Angażując się być może z jakimś tam wysiłkiem, a może nie?

Około godz. 18.00 zaczęli się schodzić muzycy na jam session. Przyjechali nawet z Barlinka. Amadeusz i Michał. Mają z sobą potrzebny do nagłośnienia sprzęt. Powiedzieli, że gdzieś o tej inicjatywie przeczytali i dlatego tu są, bo taka inicjatywa grania "pod chmurką" bardzo im się podoba. Była też druga przyczyna ich przyjazdu, szczególnie Michała...
Po zamontowaniu się, dołączyli do nich inni: Herman z akordeonem i Weronika z gitarą, i zaczęło się wspólne muzykowanie i śpiewanie. A śpiewały: Weronika, dwie Anie, Maja i Wiktoria, no i oczywiście muzycy... Potem jeszcze ktoś dochodził, gitara wędrowała z rąk do rąk i słychać było i wesołe i nieco nostalgiczne "kawałki", np. "Ciągle goniła wiatr... Dzisiaj ostatni raz...". W międzyczasie zainstalowały się panie z Koła Gospodyń Miejskich i częstowały chętnych pajdkami chleba ze smalcem i kiszonym ogórkiem (pychota). Dla dzieci miały też słodycze. Swoje stanowisko (Panie przy pomocy Panów) udekorowały banerem i balonikami. I po smakowity poczęstunek ustawiała się kolejka. Jedna z pań powiedziała, że smalec robiła wczoraj długo w noc...

A o godzinie 19.30 "na arenę" wkroczył p. Jerzy Bułaj, znany wodzirej, jako Kapitan Brek (w mundurze Kapitana Marynarki) i rozpoczęła się "potańcówka pod chmurką". Tu także był baner(ek) z napisem "Ludzie dla miasta - inicjatywa obywatelska". Też samowystarczalni, "z własnym prądem". (Starsi) Panowie podjechali (chyba) mercedesem. Szybko się rozstawili i p. Jerzy zrobił próbę głośności. Oczywiście po chwili nastąpiła korekta... i już było dobrze. Ale... Ale znów przyszedł ktoś z pretensjami. Pan gestykulował, z czymś się nie zgadzał... całą sytuację uratowała Alina. Ona też kupiła reklamówkę słodyczy, które w czasie tanecznych zabaw rozrzucała dzieciom. Pan Jerzy na początku powitał coraz większą widownię takimi słowami: "Kapitan Brek wita Was na słynnym gorzowskim Kwadracie. Potańcówkę rozpoczęły dzieci, ale zapraszam także dorosłych". Potem zadedykował piosenkę obecnym na placu Romom i zaśpiewał "Dziś prawdziwych Cyganów już nie ma...". A potem zagrał, na życzenie dzieci, "Ale, ale, Aleksandra...". I znalazł się jakiś instruktor, który nauczył tańczących kilku gestów i figur... Muzyka przeplatała się, było disco polo, ale też "Gdzie się podziały tamte prywatki...". Gdy odchodziłam zabawa trwała na całego...

Ten niewielki kwadrat zieleni w środku miasta, przeznaczony na wypoczynek i dla zabaw i spacerów z dziećmi, dawno tak nie ożył. Od dawna też cieszy się ponurą sławą. Tym razem nie było widać "podejrzanych" bywalców. Ale może miasto zadbałoby o ten piękny skrawek ziemi. Dzieciom zamontowało jakieś huśtawki. Przydało by się też zwyczajne sprzątanie, częstsze opróżnianie (nielicznych co prawda) koszy, naprawa ławek... itp. Aha, te ławki w kwiatki i inne wzorki malowała jakaś pani z małą dziewczynką... 
Tak chciałoby się popatrzeć na zmieniające się miasto i zakątki na... lepsze. Czy to wszystko takie trudne? Ale chyba się rozmarzyłam...

Ewa Rutkowska
Fot. Łukasz Trzosek

20-08-2014



/ sprawozdania z tego miesiąca
 
Komentarze


brak komentarzy

zaloguj się aby móc komentować ten artykuł..

Kalendarz imprez
Sfinansowano w ramach Kontraktu dla województwa lubuskiego na rok 2004

Copyright © 2004-2026. Designed by studioPLANET.pl. Hosting magar.pl