Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. Zrozumiałem.
Gorzów Przystań

Lubuskie warte zachodu
 
 
 
 
Logowanie
 
 
 

nie jesteś zarejestrowany?
wpisz proponowany login i hasło, a przejdziesz do dalszej części formularza..
Relacje

Marek Oberländer - artysta z Kręgu Arsenału
"Marek Oberländer - artysta z Kręgu Arsenału 1955" - wykład Ewy Żelazny-Machury z cyklu Gorzowskie Konwersatoria Muzealne. Prawdy i mity historyczne
Gorzów, Muzeum Lubuskie im. J. Dekerta, 11 czerwca 2014 r.


Prowadząca wykład na początku poinformowała zebranych, że jest to ostatnie spotkanie z tego cyklu przed wakacjami. Przekazuje nam serdeczne pozdrowienia od dyrektora Muzeum i od p. Haliny Oberländer - żony Marka.
Na ekranie chyba najbardziej rozpoznawalny obraz Marka Oberländera - "Napiętnowani". Obraz przedstawia trzech mężczyzn z wyciętymi na czołach krwawymi ranami w kształcie sześcioramiennej gwiazdy Dawida.
Pani Ewa Żelazny-Machura powiedziała także, że ten wykład chce poświęcić twórczości Marka, jako człowieka, opowiedzieć o jego twórczości, ale także jakim był człowiekiem...

Urodził się 14 września 1922 r. w niewielkiej miejscowości Szczerc k/Lwowa. Ojciec jego był furmanem. Miał czworo rodzeństwa. Miasteczko, to mieszkańcy wielu narodowości. Największą populacją byli Żydzi. Wszyscy żyli bardzo biednie. Była tu szkoła, kościół, cerkiew i boźnica. Po śmierci ojca, Marek musiał pomagać matce w utrzymaniu rodziny. W czasie wojny został wcielony do armii czerwonej. Tam za jakieś przewinienie został zesłany do gułagu. Po wojnie w 1946 r. zamierza wrócić do Polski. Wcześniej jednak odwiedza swoje rodzinne miasteczko, którego już prawie nie było. Zostało doszczętnie zniszczone i spalone. Pojechał do Łodzi, do siostry i szwagra. Tu spotyka się z Bogdanem Czeszko i on po obejrzeniu jego rysunków, podpowiada, aby Marek pojechał do Warszawy do Liceum Plastycznego. Po ukończeniu liceum w 1948 r. rozpoczął studia na Akademii Sztuki. Tu poznaje swoją późniejszą żonę Halinę. Zaprzyjaźnia się z Krystyną Brzechwą. Marek był studentem zbuntowanym. Powiedział potem, że zmęczył się na tej Akademii, wyszedł z niej jak zaczadzony. Był członkiem ZMP. Zadebiutował litografią "nigdy więcej getta", jako absolwent ASP na organizowanej w Warszawie wystawie.

W roku 1955 odbywał się Światowy Festiwal Młodzieży i Studentów. Imprezą towarzyszącą była wystawa w warszawskim Arsenale pn. "Ogólnopolska Wystawa Młodej Plastyki", która przeszła do historii jako bunt przeciwko wszechobecnemu wówczas socrealizmowi. Jej głównym pomysłodawcą i organizatorem był Marek Oberländer, malarz i grafik, pochodzenia żydowskiego. Jego "Napiętnowanych" uważa się za sztandarowe dzieło tej wystawy. Ale prasa pisała, że była to bardzo dobra wystawa ze złymi obrazami... Przyznano ponad 40 nagród, Marek nie otrzymał żadnej. Ale czytelnicy pisma "Po prostu" przyznali mu swoją nagrodę, uznając go za najlepszego malarza (za "napiętnowanych" i za "cebule").
Marek Oberländer założył swój własny salon wystawowy "Po prostu". Wystawiał tu także swoje prace. Rysował portrety, ale także widoki Warszawy. Utrzymywał się z zamieszczanych w gazetach rysunków. Pracował też w "Zwierciadle".

W 1962 r. wyjechał do Szwecji. Tam zdobywa miłośników swoich obrazów. Ma wiele wystaw. W 1963 jedzie do Paryża. Tu dopada go drugi zawał. Jego pracami w Polsce zarządza Krystyna Brzechwa. Prace są wystawiane na różnych zbiorowych wystawach. Ma też wystawy w Paryżu. Przenosi się do Nicei. Zmienia całkowicie swoje malarstwo. Teraz maluje kolorowe akwarele. Zwiedza Wenecję, jedzie też do Berlina. Bierze ślub w Nicei ze swoją dotychczasową partnerką Haliną. Ona wróciła do Polski do chorego ojca. Już nigdy nie byli razem. Ówczesne władze nie wydały jej paszportu. Marek znów zmienia swoje malarstwo. Maluje tzw. "Pejzaże wewnętrzne" i obrazy "muzyczne". W 1978 r. planuje pojechać do Nowego Jorku, ale piąty zawał mu to uniemożliwia...

Jego prace znajdują się w muzeach we Wrocławiu, Warszawie, Radomiu, Gorzowie. Na pewno jeszcze gdzieś... Wszystkim, co pozostało po Marku Oberländerze, zajmuje się jego żona Halina.

Ewa Rutkowska
Fot. Łukasz Trzosek

11-06-2014



/ sprawozdania z tego miesiąca
 
Komentarze


brak komentarzy

zaloguj się aby móc komentować ten artykuł..

Kalendarz imprez
Sfinansowano w ramach Kontraktu dla województwa lubuskiego na rok 2004

Copyright © 2004-2019. Designed by studioPLANET.pl. Hosting magar.pl