Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. Zrozumiałem.
Gorzów Przystań

Lubuskie warte zachodu
 
 
 
 
Logowanie
 
 
 

nie jesteś zarejestrowany?
wpisz proponowany login i hasło, a przejdziesz do dalszej części formularza..
Relacje

Nietuzinkowe życie Witolda Karpyzy
"Nietuzinkowe życie Witolda Karpyzy (1913-2009)" z cyklu Gorzowskie Konwersatoria Muzealne. Prawdy i mity historyczne
Wykład i moderacja - p. Monika Kowalska, Kierownik Działu Historii w Muzeum Lubuskim im. J. Dekerta w Gorzowie Wlkp.
12 marca 2014 r.

W sierpniu ub. roku minęło 100 lat od urodzin, w tym roku minie 5. rocznica śmierci nietuzinkowego mieszkańca miasta Gorzowa, Witolda Karpyzy. Nauczyciela, przyjaciela młodzieży, historyka i społecznika, o którym wielu mieszkańców (w tym Jego uczniowie) pamięta nadal.
W środę na ten temat koncertowo wygłosiła wykład p. Monika Kowalska. Wykład był bardzo wnikliwy. Omawiał prawie dzień po dniu życie tego człowieka...

Urodził się w Zieniowcach w pow. Wołkowyskim (obecnie Białoruś). Jego matką była Bronisława z d. Roszczewska. Dziadek ze strony matki pochodził z Galicji, a ze strony ojca był powstańcem styczniowym... Pani Bronisława swojego przyszłego męża, Piotra Karpyzę poznała dopiero w dniu oświadczyn. Po ślubie zamieszkali w Grodnie. Piotr, jako wojskowy zapewniał wygodne życie. Ale rozpoczęła się I wojna światowa. Piotr musiał udać się na front. Żona z synem Witoldem wyjechała z Grodna, zmierzając w stronę Kijowa. Ta wędrówka trwała trochę czasu... Poprzez Orenburg, Konstatinowską Stanicę dotarli do Rostowa n/Donem. Tu Piotr (wcześniej ranny) zatrudnia się. Ale nie na długo. Po wkroczeniu Bolszewików ginie bez śladu... Pani Bronisława jakoś sobie radzi, utrzymując siebie i syna. Była to energiczna kobieta. Uczy syna języka polskiego. Podjęła też pracę w Instytucie Bakteryjnym.

W 1922 r. nadarza się okazja powrotu do Polski. Wracają do Zieniowic. W Kosinie Witold zaczyna naukę w szkole w I klasie. Klasę drugą zalicza w Szydłowicach. Witold od dziecka miał problemy ze wzrokiem. Matka spowodowała to, że w szkole siedział w 3 ławce. Uczy się też gry na instrumencie, ale problemy ze wzrokiem i tu nie pomagają. W 1925 r. wraca ojciec, mając w bagażu albumy ze znaczkami. Czym później Witold też się zainteresuje. Talent do rysunku też odziedziczył po ojcu. Do klasy III uczęszcza w Rosi. Naukę kontynuuje w Werejkach i Szydłowicach. W 1926 r. po raz pierwszy poszedł z matką do kościoła (bo miał buty). Doceniał wkład kościoła w kulturę, ale zbyt bogobojny nie był. W szkole Witold ma dobre wyniki, choć do nauki nie przykłada się solidnie... Uwielbia lekcje geografii. W Szydłowicach po raz pierwszy styka się z harcerstwem. W 1930 r. umiera mu ojciec.

W 1931 r. Witold wstępuje do Seminarium Nauczycielskiego w Swisłoczy. Nauka tu jest możliwa także dlatego, że mieszka u wuja. Zaczyna się okres fascynacji książkami. Sam o sobie tak mówił: "Należałem do moli książkowych, dlaczego się nie uczyłem? Nie wiem...". W grudniu 31 r. składa przysięgę harcerską. Uczęszcza na różnego rodzaju kursy. Było go wszędzie pełno... poza szkołą. Był też redaktorem satyrycznego pisemka. Może to wszystko zaważyło na tym, że musiał powtarzać IV klasę? Nie zdał z matematyki. Po likwidacji Seminarium w Swisłoczy, skończył je w Grodnie, mieszkając w internacie. Miał też duży talent aktorski. W 1936 r. w Grodnie uzyskał dyplom nauczyciela szkół powszechnych. W Grodnie wydawał też pismo "Nasza fala". Praktykę odbywał w Szkole Powszechnej w Rosi. Pisze do gazet, organizuje wycieczki i imprezy... Po wybuchu II wojny światowej zatrudnia się w mleczarni i zajmuje się tajnym nauczaniem. W 1941 r. wstępuje do AK i rozpoczyna działalność konspiracyjną, otrzymując stopień podporucznika. Po latach otrzyma stopień kapitana. Chociaż lubił kobiety, zrezygnował z życia rodzinnego.

W 1945 r. wraz z rodziną przyjechał do Gorzowa i zamieszkał przy ul. Matejki 33. Zatrudnia się jako nauczyciel rysunku i związuje z harcerstwem. W 1947 r. umiera matka. To go bardzo załamuje i "rzuca" się w wir pracy.
W l. 50. podjął naukę na specjalistycznych kursach i został nauczycielem matematyki. Gromadzi różne materiały o nauczycielach i uczniach. Fotografuje niszczejące budynki. Podejmuje pracę w Liceum Pedagogicznym. Po przerwie "bycia harcerzem", wraca w 1962 r. Ma problemy mieszkaniowe. Zamieszkuje z ciotką przy ul. Sikorskiego. Organizuje Oddział PTTK, później organizuje też schroniska młodzieżowe. Ciągle podnosi swoje kwalifikacje. W 1956 r. uzyskał prawo nauczania matematyki w szkolnictwie średnim. Urządza bale, uroczystości i imprezy szkolne. Odwiedza uczniów w ich domach. Pracuje też w Domu Dziecka. Zatrudnia się w Technikum Gastronomicznym. Jest to jego ostatnie miejsce pracy przed emeryturą.

W 1973 r. przechodzi na emeryturę. Jest też założycielem Polskiego Towarzystwa Historycznego. Szuka swoich korzeni... Dokumentuje różne dziedziny życia, z którymi miał w Gorzowie do czynienia. Otrzymał też liczne odznaczenia.
Zmarł w 2009 r. w Domu Opieki w Gorzowie. Jego grobem i grobami Jego rodziny opiekuje się przyjaciel p. Bogdan Zalewski, który ogromną ilość dokumentacji po tym niezwykłym człowieku przekazał do gorzowskiego Muzeum.

Ewa Rutkowska
Fot. Piotr Merda

12-03-2014



/ sprawozdania z tego miesiąca
 
Komentarze


brak komentarzy

zaloguj się aby móc komentować ten artykuł..

Kalendarz imprez
Sfinansowano w ramach Kontraktu dla województwa lubuskiego na rok 2004

Copyright © 2004-2019. Designed by studioPLANET.pl. Hosting magar.pl