Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. Zrozumiałem.
Gorzów Przystań

Lubuskie warte zachodu
 
 
 
 
Logowanie
 
 
 

nie jesteś zarejestrowany?
wpisz proponowany login i hasło, a przejdziesz do dalszej części formularza..
Relacje

Spotkanie z himalaistką Kingą Baranowską
We wtorek w Gorzowskiej Filharmonii miłośnicy ekstremalnych wycieczek zorganizowali spotkanie "na najwyższym szczycie". Gościem była himalaistka p. Kinga Baranowska, zdobywczyni ośmiu ośmiotysięczników.

Organizatorzy tego ekscytującego spotkania to m.in. p. Sławek Sajkowski i p. Zenon Michałowski.
Sala kameralna FG wypełniona, towarzystwo jest mieszane... ale przeważa przeciętna wieku... 30-latków. No może z plusem, albo minusem... Na ogromnym ekranie dwa "niewielkie" szczyty we mgle i ze śniegiem. Ulubione zdjęcie naszej bohaterki wieczoru. Po chwili ukazała się drobna blondynka... Skąd u Niej tyle siły, aby "wdrapać" się na tyle szczytów... i aby tam wracać?...

Wszystkie te 8-tysięczniki znajdują się w Nepalu (jeden w Tybecie i trzy po stronie Pakistanu). Nepal żyje z takich właśnie turystów. Jest to miejsce na ziemi, w którym ogromną rolę odgrywa religia. Obowiązuje tu buddyzm i hinduizm. Co nie jest bez wpływu na organizowanie takiej wyprawy. Tu kobieta szczególnie musi zważać na obowiązujące zasady. I trzeba to uszanować. Każdą wyprawę buddyści rozpoczynają od modlitwy. Wierzą też, że wierzchołek góry należy do Boga..., najlepiej nie wchodzić na sam wierzchołek, należy zatrzymać się nieco niżej...
Początek spotkania... gwar na ulicach Katmandu. Tu rozpoczyna się większość wypraw. Ogromnym problemem są tu drogi, często zniszczone, lub zawalone osuwiskami kamiennymi. Inny problemem jest żywność. Czasem, jak powiedziała p. Kinga, "jedzenie idzie z nami". Ale tu, w Nepalu nie wolno zabijać zwierząt w górach. Bo góry to miejsce święte... Dużo czasu poświęca się na organizowanie potrzebnej do wyprawy karawany i wystarczającej i energetyzującej żywności. W Nepalu często taką karawanę stanowią jaki, a w Chinach wielbłądy. W obu przypadkach, także mieszkańcy okolicznych wsi...

Ważne jest też to w takiej wyprawie, aby solidnie zbudować bazę. Tu zbudowano taką bazę na wysokości 3900 m n.p.m. Wyżej umieszczona baza, to trudniej regenerować siły. Baza to także miejsce integracyjne. Spotykają się w niej ludzie z całego świata. Tu się wypoczywa, ale stąd wyrusza się na przygotowywanie dalszej wyprawy. Zawsze jednak wraca się właśnie tu, aby nabrać sił. W tym przypadku, zmierzając w kierunku Kauczendzongi (8600 m n.p.m.) zorganizowano kilka obozów, na 6200 m, potem na 7200 m, potem na wysokości 7400 m i następny na wysokości 7700 m, gdzie można odpocząć przed wytyczonym celem... Na tej wysokości trudno się oddycha, bo jest tu ok. 30% tlenu, tego, który jest niżej. Po założeniu wszystkich obozów schodzą ponownie do bazy na konieczną regenerację sił. Aby ponownie wyruszyć po niedługim czasie i osiągnąć zamierzony cel. p. Kinga Baranowska to wejście dedykowała Wandzie Rutkiewicz, która przed laty właśnie tu zaginęła. Ale pełny sukces jest wtedy, gdy nastąpi szczęśliwe zejście do bazy.

Często wyprawa nie kończy się sukcesem i nie zdobywa się celu. Zdarza się, że trzeba zawrócić mając przed sobą "niewiele" metrów do pokonania. Organizm nie wytrzymuje. Chodzi też o to, aby wejść na szczyt bezpiecznie. Ważny w takiej wyprawie jest też partner obok. Aby wzajemnie się wspierać, także psychicznie. Aby sobie pomagać w takich zwykłych sprawach (np. zrobienie herbaty, czy pożywienia...). I trzeba myśleć pozytywnie, nie katastroficznie...
Pani Kinga nie tak dawno (w 2012 r.) weszła na Lhotse (8516 m). Miała też chwile zwątpienia związanie z tym wejściem. Przez długi czas szła samotnie. Po kilkugodzinnym odpoczynku dogoniła ekipę, która wyszła kilka godzin wcześniej.
A wszystko zaczęło się przypadkowo... Pochodzi z Kaszub, urodziła się niedaleko Wejherowa. Pierwsze zetknięcie z górami nastąpiło podczas studiów (studiowała geografię) i to było impulsem, że już połowę swego życia poświęciła na wspinanie się w górach...

Ewa Rutkowska
Fot. Tomek Frank

11-03-2014



/ sprawozdania z tego miesiąca
 
Komentarze


brak komentarzy

zaloguj się aby móc komentować ten artykuł..

Kalendarz imprez
Sfinansowano w ramach Kontraktu dla województwa lubuskiego na rok 2004

Copyright © 2004-2019. Designed by studioPLANET.pl. Hosting magar.pl